niedziela, 30 grudnia 2012

Spacer po parku

Zaczęliśmy spacerować, towarzyszyla nam cisza.Filip ją zakończył.
Fi: Już po szlabanie?
Ja: Nie niestety do piątku siedzę w domu.Jak narazie skorzystałam z tego, że rodziców nie ma w domu, a brat pomaga sąsiadowi.
Fi: Może usiądziemy? (wskazał ławkę)
Więc usiedliśmy. Znów rozmawialiśmy chodź dzień wcześniej opisaliśmy całe swoje życie .Mieliśmy tyle wspólnych tematów, które nas łączyły.Tak dobrze się bawiłam, że straciłam poczucie czasu.Była już 16:50.Miałam dziesięć minut, aby  dotrzeć do domu przed rodzicami. W pośpiechu pożegnałam sie z Filipem i pobiegłam do domu. Niestety nie dałam rady, rodzice byli szybciej. Byłam gotowa na wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz